Ze względu na specyficzne warunki panujące w naszej rodzimej służbie zdrowia, coraz większym zainteresowaniem zaczynają się cieszyć alternatywne metody leczenia i diagnozowania chorób. Jedną z coraz częściej reklamowanych metod jest biorezonans, który zdaniem jego entuzjastów może być wykorzystywany jako element rozpoznawania zaburzeń pracy ludzkiego organizmu i który użyty w odpowiedni sposób może także być pomocny w przywracaniu równowagi ustrojowej. Czy jednak tego typu opinie mają poparcie w dowodach naukowych?

Zdaniem entuzjastów…

Wystarczy wpisać w okno wyszukiwarki „Google” frazę „biorezonans” by w ciągu zaledwie pół sekundy wyświetliło się niemal 190 000 wyników. Większość wyszukanych pozycji to oczywiście strony, gdzie znajdziemy peany na cześć tej kontrowersyjnej metody diagnozowania i terapii. Przykładowo można spotkać się z opiniami, które mówią, iż: „Metoda Biorezonansowa bywa nazywana „medycyną przyszłości”, gdyż wykorzystuje naturalne promieniowanie elektromagnetyczne i drgania wytwarzane przez komórki organizmu”. Dowiedzieć się możemy także, iż w krajach takich jak Niemcy, Szwajcaria czy Austria wspomniana metoda jest „stosowana powszechnie przez lekarzy medycyny, a zabiegi finansowane są przez państwo”. Podobno też, niektóre urządzenia „udowodniły swoją skuteczność w badaniach klinicznych”…

Czym naprawdę jest biorezonans

Faktycznie biorezonansem potocznie nazywa się pewien obszar alternatywnych działań diagnostycznych i leczniczych z wykorzystaniem urządzenia biorezonansowego. Można też spotkać się z nazwami typu:

  • BRT (ang. Bioresonance Therapy) – jest to skrót definiujący zbiór terapii opartych na urządzeniu biorezonansowym,
  • BRM – Metoda Biorezonansowa (ang. Bioresonance Method) – ten skrót dotyczy zarówno diagnostyki, jak i terapii chorób.

Jak działa biorezonans?

Działanie biorezonansu opiera się na założeniu mówiącym, iż każdy żywy organizm, jak i każda jego tkanka czy komórka emitują prąd elektryczny o bardzo małym napięciu, czyli tym samym - pole elektromagnetyczne. Diagnostyka biorezonansowa opiera się na znajomości wspomnianych pól elektromagnetycznych, pozwalając na rozpoznanie, czy dany narząd emituje pole odpowiadające zdrowemu organowi, czy uległ on procesowi patogennemu. Zdaniem entuzjastów i propagatorów tej metody znane są częstotliwości emitowane przez bakterie, wirusy, pierwotniaki, etc. Dalsze założenia mówią, iż w przypadku, w którym w ustroju wystąpią zmiany chorobowe - pole elektromagnetyczne ulega zaburzeniu. Bioterapeuta zaznajomiony z urządzeniem biorezonansowym może odszyfrować to pole i tym samym zdiagnozować chorobę lub inne zaburzenie w organizmie. Powyższe badanie jest szybkie, nieinwazyjne, bezpieczne. Wszystko to wygląda bardzo obiecująco, ale czy sprawdza się w praktyce?

Biorezonans w badaniach naukowych

Metody biorezonansowe doczekały się weryfikacji swojej skuteczności w niezależnych badaniach naukowych. Niestety wnioski wypływające z tych prób nie są raczej entuzjastyczne. Po pierwsze stwierdzono, że wspomniane urządzenia w ogóle nie są w stanie odczytywać fal elektromagnetycznych wysyłanych przez ludzki organizm [1]. Mało tego, w badaniach interwencyjnych z użyciem podwójnej ślepej próby u osób dorosłych borykających się z gorączką sienną nie zanotowano też by biorezonans miał właściwości diagnostyczne lub lecznicze. Podobnie rozczarowujące było podwójnie zaślepione badanie kliniczne z udziałem dzieci z atopowym zapaleniem skóry. Brakuje przekonujących dowodów naukowych na to, że metody biorezonansowe mają jakiekolwiek zastosowaniu w leczeniu i diagnostyce jakichkolwiek schorzeń. Nic dziwnego, że krytyczne opinie względem biorezonansu wydały instytucje zrzeszające ekspertów z dziedziny immunologii i alergologii, takie jak choćby Europejska Akademia Alergologii i Immunologii Klinicznej…

Wnioski

Na rzecz biorezonansu przemawia jedynie to, że… jest bezpieczny. Brakuje dowodów na to, by był skuteczny w diagnozowaniu lub wspomaganiu leczenia jakichkolwiek schorzeń. W świetle dostępnej literatury naukowej używanie metod diagnostycznych i zaradczych opartych na wspomnianej metodzie to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto…

Komentarze (0)