Zróżnicowana i dobrze zbilansowana dieta obfituje w związki o potencjale wzmacniającym organizm. Dzięki mocno rozwiniętej technologii żywności można niektóre z tych wyjątkowych substancji zażywać w postaci wyodrębnionej, co uzasadnia się m.in. możliwością uzyskania dużych, ale przede wszystkim jednolitych dawek. Do związków tych zaliczyć można m.in. białka serwatkowe, kwasy tłuszczowe omega-3 pochodzące z ryb, czy liczne ekstrakty roślinne.

Co daje białko serwatkowe? 

Jednym z preparatów pochodzenia naturalnego o wyrazistym działaniu wzmacniającym organizm jest białko serwatkowe. Jest to substancja charakterystyczna dla mleka i przetworów mlecznych, która zawiera komplet cennych dla organizmu aminokwasów w lekkostrawnej postaci.

Bogactwo między innymi aminokwasów o rozgałęzionych łańcuchach bocznych (tzw. BCAA) w białku serwatkowym pobudza syntezę białek mięśniowych, dzięki czemu sprzyja rozwojowi mięśni szkieletowych, co zapewnia istotne wzmocnienie na każdym etapie życia. Poza tym odpowiedni poziom odżywienia białkiem niezbędny jest dla utrzymania wielu ważnych procesów fizjologicznych wpływających na odporność, czy też funkcje neurologiczne.

zdrowi silni ludzie

Co daje olej rybi?

Kolejnym wzmacniającym preparatem naturalnym jest olej rybi, a dokładniej zawarte w nim kwasy tłuszczowe EPA (eikozapentaenowy) i DHA (dokozaheksaenowy). Ryby tłuste dobrej jakości pojawiają się w jadłospisach w wielu przypadkach bardzo rzadko lub wcale, w związku z czym suplementacja staje się coraz popularniejsza.

Zawarte w nich kwasy tłuszczowe, które należą do wielonienasyconych, wykazują silne właściwości przeciwzapalne Dzięki temu EPA i DHA wzmacniają układ krążenia i działają prewencyjnie w kontekście chorób sercowo-naczyniowych. Coraz więcej mówi się również o ich roli we wspieraniu układu nerwowego i potencjale przeciwdepresyjnym w zaburzeniach nastroju.

Co daje kurkuma?

Poza substancjami, które dostarczane są do organizmu w tak dużych ilościach, jak białka, czy tłuszcze, warto zwrócić jeszcze uwagę na związki, które wykazują aktywność biologiczną w dużo mniejszych porcjach. Do najpopularniejszych preparatów pochodzenia naturalnego, które mogą wzmocnić organizm, z pewnością zaliczyć można ekstrakt z kurkumy.

Wykazuje on działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz przeciwdepresyjne. Ponadto istnieją przesłanki o potencjalnym działaniu przeciwnowotworowym kurkuminy, która jest głównym związkiem aktywnym korzenia kurkumy.

Polecamy również: Kurkuma - właściwości, zastosowanie, dawkowanie

Konopie, różeniec górski, ashwagandha

Dzięki coraz szerszej wiedzy na temat substancji pomagających organizmowi zaadaptować się do trudnych sytuacji fizycznych, czy psychicznych i zaburzeń stanu zdrowia można precyzyjnie dopasować preparaty wzmacniające do indywidualnych potrzeb. Poza wspomnianą wcześniej kurkumą do ekstraktów naturalnych o największym zainteresowaniu badawczym oraz konsumenckim zalicza się między innymi ekstrakty z konopi włóknistych, różeńca górskiego, czy witani ospałej.

Zastosowanie preparatów tego typu może być przydatne w takich obszarach funkcjonowania organizmu, jak podatność na stres, czy ból, jakość snu, apetyt, zdolność do koncentracji oraz wydolność fizyczna organizmu. Indywidualna suplementacja powinna być jednak wdrażana po dokładnej analizie potrzeb, ogólnego stanu zdrowia, dotychczasowego stylu życia, a najlepiej z doradztwem specjalisty.

Komentarze (11)
M-ka

Konopie i ich przetwory, np. olej czy napar mają też potencjał antywirusowy.
Wczoraj czytałam o takich roślinach i zdziwiłam się, ile przyroda "wymyśliła" antybiotyków, środków wirusobójczych etc. Jedna roślina potrafi być bogata i w związki bakteriobójcze o dużym spektrum i antywirusowe i przeciwnowotworowe i antyoksydacyjne... Szczególnie rośliny rosnące w trudnych warunkach, wytworzyły sobie niesamowitą ochronę.

1
Anonim

Skuteczność takich preparatów jest znikoma i jeżeli da jakiekolwiek efekty to wyłącznie z długotrwałego, regularnego stosowania. Pamiętajmy iż takie środki większości jedynie MOGĄ wykazać przypisywane im dzialanie

0
M-ka

Kurkumina czy czarnuszka czy kwercetyna (z cebuli itp.) mają udowodnione w badaniach korzystne działanie np. w infekcji covidem , przynajmniej w niezbyt zaawansowanych przypadkach (gdzie pacjent nie ma jeszcze powikłań neurologicznych itp.).

Nic bardziej mylnego, że takie środki nie działają.
Nie mam pojęcia skąd wzięły się takie mity, ale rośliny to potęga.
Kiedyś widziałam badanie, gdzie skuteczność kurkuminy i czarnuszki była PORÓWNYWALNA z najlepszymi lekami, jak Iwermektyna :) .
Wcale nie trzeba ich stosować przez nie wiadomo ile czasu, bo aktywne składniki w kilkadziesiąt minut-kilka godzin dostają się do krwi, a stamtąd do tkanek.
Jeśli rano poczujesz, że łapie cię przeziębienie i od razu zrobisz sobie syrop z cebuli, zjesz witaminę D3 a oprócz tego np. C z bioflawonoidami , dawkę omega3, będziesz pić jakąś herbatę ziołową albo zieloną lub zażyjesz suplement z herbaty , wypijesz lipę albo czystek, weźmiesz kurkuminę albo /i olej z czarnuszki - masz zupełnie inny start, niż osoba która tego nie zrobi. Jeśli przez cały okres choroby będziesz tak wspomagać organizm, to niebo a ziemia... Wcześniej wstaniesz z łóżka, szybciej dojdziesz do formy i bardzo zmniejszysz ryzyko powikłań.

Kurkumina może nie daje jakichś wielkich widocznych efektów, ale chroni i "odtruwa" wątrobę i mózg. Czyli zapobiegasz powikłaniom neurologicznym (mgła mózgowa itp.) Zresztą większość tych powikłań dotyka starszych/chorych ludzi, ale zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. To, że może niczego nie poczujesz - nie ma znaczenia, tak samo nie czujemy działania witamin... Ale w badaniach wykazano duże różnice między tymi co stosowali, a tymi co nie, co do ogólnego przebiegu choroby.

Włączając roślinne suplementy, nie tylko spowalniasz wirusa, ale też zmniejszasz ryzyko że nastąpią nadkażenia bakteryjne i będzie trzeba wziąć antybiotyki - bo rośliny mają własne substancje antybiotyczne, nie tak agresywne dla naszej mikroflory...

Co do antywirusowych właściwości, to wczoraj sama dostałam szoku, bo trafiłam na patent preparatu z różnych gatunków czystka i były tam wykresy obrazujące wielką skuteczność w leczeniu różnych rodzajów grypy... Substancje w nim zawarte zmieniają środowisko wokół komórek, dzięki czemu wirusy nie mogą do nich wniknąć i się rozmnażać.

A ile jest jeszcze możliwości, np. inhalacje z olejków eterycznych z drzew iglastych, o których wiadomo że są świetnym środkiem na infekcje górnych dróg oddechowych - np. olejek z jodły syberyjskiej (pichtowy) silnie wirusobójczy. Wystarczy rozpylać go w pomieszczeniu, żeby dezynfekował i powietrze, i nasze płuca. A z tego co wiem, można go stosować nawet wewnętrznie...
A ze względu na to, że dany środek może być mało skuteczny przeciw naszemu wirusowi, nie opieramy się nigdy na jednym , tylko łączymy (z głową) kilka. Jak nie jeden, to drugi zadziała.

Np. nieraz używam miodu na bloące gardło i czasem w ogóle nie czuć różnicy, a czasem w pół godziny jest wielka poprawa... Nie wiem od czego to zależy, ale bywa że próbuję różnych środków, żeby znaleźć najbardziej skuteczne. Pewnie to zależy od wrażliwości danych mikrobów.
Warto naprawdę się wspomagać roślinami i suplementami z nich.

0
Anonim

Chodzi o to, że medycyna naturalna w 21 wieku często odbiera szansę na szybkie wyleczenie poprzez maskowanie rozwoju choroby swoim znikomym wpływem na jej faktyczny dalszy rozwój. Co ciekawe okazuje się, że najczęściej z medycyny alternatywnej korzystają młode, wykształcone kobiety.Pacjent, który leczy się metodami alternatywnymi, najczęściej sprowadza na siebie kłopoty. Nie zawsze bowiem leki/substancje stosowane w tzw. metodach alternatywnych faktycznie leczą, a mogą wchodzić w interakcje z leczeniem tradycyjnym, wywoływać lub pogłębiać niepożądane działania, albo osłabiać siłę stosowanego leczenia lub nie działać w ogóle.Zachęcam do zapoznania się z drugą stroną barykady. Adiunkci Katedry Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu oraz działeu Dietetyki Klinicznej w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie piszą o tym sporo.

1
M-ka

Nie mówię o onkologii! Rozumiem, że korzystanie z roślin to nie jest sposób zawsze i na wszystko, a to jest forum sportowe, a nie dla ludzi w ciężkim stanie.
Nowotwór pojawia się przeważnie dopiero wtedy, gdy organizm został mocno wytrącony z równowagi i zatracił część zdolności do samoobrony, np. po okresie dużego stresu, niedożywienia czy zatrucia alkoholem. To jest sytuacja skrajna...
Natomiast mówię o rzeczach mniejszego kalibru, które przytrafiają się ludziom, którzy są w na tyle dobrym stanie, że łatwo ich przywrócić do równowagi.
Nota bene rośliny zawierają mnóstwo związków antynowotworowych i warto z nich korzystać w ramach profilaktyki, żeby nie zapędzić się w sytuacje, z których ciężko (albo nie da się) zawrócić. W profilaktyce antynowotworowej dieta bogata w warzywa i owoce to sztandar i zalecenia są oparte na badaniach naukowych, a nie czyimś widzimisię. Łatwo sprawdzić w internecie na stronach poświęconych profilaktyce antynowotworowej.

Wielokrotnie w życiu miałam przykłady (na sobie też), jak one działają.
Nie korzystam z antybiotyków od lat i jeszcze żyję. Moje dziecko tak samo - nie wie, co to antybiotyk... Mąż w dzieciństwie był chorowity, miał problemy z sercem i reumatyzm - instynkt mu podpowiedział, że ruch i dieta są lekarstwem (chociaż lekarze mu tego ruchu zabronili!), więc po kryjomu w wieku 8 lat uciekał na przejażdżki rowerowe. Do dziś nie ma śladu po reumatyzmie, a kardiolog niedawno po testach stwierdził, że serce zdrowe i bez śladów uszkodzeń. Miał problemy zdrowotne z powodu innych błędów, ale odporności można mu pozazdrościć. Lubi i owoce i warzywa i nie trzeba mu tłumaczyć, że cebula zapobiega infekcjom...

Prócz tego, że mam żywe przykłady w gronie bliskich i znajomych miłośników natury (nikt np. ciężko nie zachorował na koronawirusa, pomimo braku szczepień i niejednokrotnie wieku 60+) wykorzystywałam rośliny (lecznicze chwasty) do odżywiania innych roślin na działce i w domu i zapobiegania chorobom i widziałam jak one działają. Rośliny nie ulegają sugestii.
Naturalne sposoby działają na tyle dobrze, że nie używam chemicznych preparatów ani nawozów od lat. I dokładnie tak samo, jak w przypadku ludzi - odżywianie i odpowiednie warunki, to jest podstawa. Jeśli zadbamy o dobre odżywienie to jest dużo mniejszy problem z infekcjami. Z kolei jeśli są źle odżywione, to żadna "chemia" na długo nie pomoże, co najwyżej je dobije, podobnie jak często dobija chemia w przypadku nowotworów.
Tak że ja polecając rośliny i sposoby naturalne, mam głębokie przekonanie, że to działa i warto próbować iść tą drogą, a już na pewno nie warto odrzucać roślin na rzecz paracetamolu czy pyralginy (z tym też się spotkałam) w leczeniu infekcji płuc, bo to jest jakiś horror, od którego dostaję siwych włosów i mnie "telepie" z nerwów, jak czytam, że ludziom zaleca się trwać w bezczynności i czekać na niejednokrotnie dobijający respirator...

Nie mogę wstawić linku, ale pokazałabym przykład protokołu leczenia covid19 ze szpitala w US, gdzie jako środki "pierwszej linii" jest podana Iwermektyna, ale prócz tego kurkumina, czarnuszka, kwercetyna, miód, bodajże melatonina, witaminy D i C ! A w Polsce ciągle sieją bzdurną propagandę, że nie ma skutecznych sposobów! I posuwają się do brudnych zagrywek, jak kilka dni temu, gdzie odgórnie zabronili lekarzom podawania dzieciom zastrzyków (np.antybiotyku), przez co siłą rzeczy liczba tych dzieci w szpitalach wzrośnie (niekoniecznie z powodu covida, ale np.anginy) i będzie można strachem nakłaniać ludzi, żeby podali im ryzykowne preparaty - bo przecież oddziały dziecięce są "przepełnione"...

1
M-ka

Jeszcze tytułem sprostowania: nie wiem czy mój mąż był w dzieciństwie "chorowity" czy tylko niedożywiony, bo wtedy była bieda i dzieci często karmiono wynalazkami typu chleb z wodą albo margaryną i cukrem. Masło pierwszy raz zobaczył na oczy, jak miał 8 lat. Stąd nie powinno dziwić, że zachorował na choroby ZAPALNE kości i serca. "Chodził po ścianach" z bólu...
A wyleczyło go słońce (wit.D ??) i ruch i prawdopodobnie polepszająca się dieta.
Żywy przykład na ważność składników przeciwzapalnych oraz ruchu, który w odpowiedniej dawce też działa przeciwzapalnie...

1
Anonim

Ja też nie pisałem o onkologii.Przytoczyłem jedynie publikacje z katedr uniwersyteckich (onkologicznych).Sportowcom z tego forum zjedzenie tony marchewki nie zastąpi ProTan,a czarnuszka, kurkumina itp.nadają się do wzbogacania dań, a nie leczenia chorób.Cóż,taki trend teraz.Niebawem mydło będzie złe ponieważ "niszczy naturalną tarczę ochronną organizmu " :-

0
M-ka

Niech sobie sportowcy robią, co chcą - moim zdaniem, im więcej szkodliwej "chemii" i wysiłku się stosuje, tym bardziej należy to równoważyć w inny sposób, czyli na przykład właśnie przeciwzapalnymi substancjami z roślin czy ryb.
To, co się teraz dzieje - czyli liczne przedwczesne zgony sportowców, szczególnie na serce - imo jest w dużej mierze spowodowane niewiedzą i lekceważeniem. Bo patrzą tylko na swoje parametry dotyczące wielkości czy osiągów sportowych, a zaniedbują gaszenie wywołanych przez siebie w organizmie stanów zapalnych, czyli jakby pożarów, które rozwijają się w ukryciu i w końcu ich zabijają...

Dotyczy ich niejednokrotnie mój przykład z rośliną nawożoną ubogo nawozami sztucznymi, zawierającymi NPK (BWT ? :) ) i mało co poza tym: jakiś czas rośnie, potem słabnie, a jak przyplącze się jakaś infekcja to często pada, bo nie da się jej już pomóc.

Natomiast roślina, której zapewni się urozmaiconą dietę opartą o bogate składniki naturalne - pozornie może wyglądać podobnie, ale szybko zwalczy taką samą infekcję i jest długowieczna. Nawet jeśli zostaną ślady po przejściu infekcji - odbije, bo ma dużo wigoru.

Dla mnie takie rzeczy są oczywiste. Pozornie ludzie żyją, rozmawiają, uprawiają sport... Ale gdyby byli przezroczyści, to byłyby widać, że ten ma krytycznie niski poziom wit.D, tamten stan zapalny wokół serca, a inny je za mało białka...
W normalnych warunkach żyją, bo ludzki organizm jest cudem i robi wszystko, żeby zapewnić nam przetrwanie.

Ale niestety stres, wzmożony wysiłek czy właśnie INFEKCJA - to może być za duży dołożony ciężar i organizm nie wytrzymuje, serce ustaje czy doznaje zawału... A w wielu wypadkach, dobra dieta odsunęłaby to o lata lub całkiem zapobiegła.
Tylko trzeba z góry zdawać sobie sprawę, ile ona znaczy. A ona jest jedną z podstaw i żadna tabletka ani szczepionka nie wyrówna strat wyrządzonych organizmowi przez złe odżywianie. Nie ma fizycznie takiej możliwości. Mamy do czynienia ze zbyt skomplikowanym, wymagającym mechanizmem. To tak jakbyśmy chcieli taśmą klejącą albo gwoździami naprawić zepsutego smartfona.

Co do mydeł i innych kosmetyków, też można wiele powiedzieć, często naprawdę niszczą mikroflorę i zawierają szkodliwe substancje.

0
M-ka

Przyszło mi do głowy lepsze porównanie do naprawiania szkód w diecie i ratowania się w nagłej infekcji przez NLPZ - to tak jakby ktoś chciał załatać wielką dziurę w tonącym statku - plasteliną!
Zawsze można próbować...

0
M-ka

Ogólnie to ja się chwilami dziwię, że osobom z naprawdę wielką wiedzą, chce się pisać bardzo mądre i pełne przydatnych wskazówek, artykuły, dla sportowców, którzy często tkwią w mentalnym średniowieczu...

Potem osoby, które produkują "szczepionki" itp. same jedzą cebulę i czosnek i jakoś nie umierają, a ich klienci faszerują się "chemią" na potęgę...
Po czym szukają jeszcze agresywniejszej "chemii", żeby zwalczać skutki... Po czym umierają ok.40-tki, bo nie zdążyli się wydezynfekować napalmem albo kwasem siarkowym.

Gwoli informacji, szczepionki nie działają wcale albo w pełni na osoby z immunosupresją, więc śmieszna jest wiara, że to najlepszy środek zapobiegawczy. Mówią o tym sami producenci. Czyli dla wielu osób z forum będzie to tak, jakby nic nie zrobili. Gdzie dobra dieta powoduje, że w naszej krwi i ciele znajdują się różne środki pomagające zwalczać patogeny - jesteśmy tym jakby "zaimpregnowani".

1
Anonim

You made my day!Gratuluję jedynej słusznej racji i ostatniego słowa, oraz wiadomo,pokonania margaryny.

0