Jak podał portal RMF.FM: „czescy lekarze weterynarii nakazali w czwartek jednej z sieci handlowych wycofać prawie 17,5 tony mielonego mięsa wieprzowego z Polski, w którym znaleziono 60 razy więcej antybiotyków, niż pozwalają przepisy. Osoby, które nabyły produkt, powinny zwrócić go do sklepu”.

Czy jest to gra polityczna, czy może coś jest na rzeczy?

Cóż, kiedyś w Polsce przebadano 16334 próbki mleka, okazało się, że nawet 22,4% próbek mleka surowego, do 19.5% mleka gotowego do spożycia i do 18.2% mleka w proszku było skażone antybiotykami i substancjami hamującymi rozwój określonych mikroorganizmów. A przecież nikt nie jest w stanie skontrolować wszystkich sklepów, mleczarni i punktów przemysłowej produkcji mleka.

W 2011 r. opublikowano raport dotyczący Polski i lat 2007-2010. Kokcydioza jest chorobą pasożytniczą wywoływaną u kur przez pierwotniaki z rodzaju Eimeriaspp Kokcydiostatyki są szeroko stosowane jako dodatki paszowe zapobiegające kokcydiozie. Stosowanie leków przeciw kokcydiozie poza wskazaniami lub karmienie zwierząt niebędących przedmiotem zwalczania paszami skażonymi krzyżowo może skutkować występowaniem pozostałości kokcydiostatyków w tkankach zwierząt i jajach. W krajach UE żywność pochodzenia zwierzęcego podlega urzędowej kontroli pozostałości zgodnie z dyrektywą Rady 96/23/WE. 

wieprzowina

W Polsce w latach 2007-2010 przebadano 3718 próbek (3533 wybranych i 185 podejrzanych) wątroby zwierzęcej, jaj, wody pitnej i paszy na obecność kokcydiostatyków. Salinomycynę, semduramycynę i robenidynę wykryto w 77 próbkach żywności (53 próbkach wątroby drobiowej, 23 próbkach jaj i 1 próbce wątroby indyczej). Zaobserwowano wysoki odsetek (31%) próbek pasz niespełniających wymagań, pobranych w trakcie badań kontrolnych, co potwierdza, że zanieczyszczenie krzyżowe pasz może być przyczyną występowania pozostałości kokcydiostatyków w żywności.

Z kolei w latach 1993-1999 zbadano 19 204 próbek tusz drobiowych i 15 477 jaj na obecność pozostałości antybiotyków. Pozostałości antybiotyków wykryto w 64 tuszach drobiowych (0,33%) oraz w 75 jajach (0,48%). Stwierdzono, że pozostałości antybiotyków i innych środków przeciwbakteryjnych rzadko występują u drobiu i stanowią niskie ryzyko dla konsumentów.

Antybiotyki mogą być wszędzie

W Polsce antybiotyki znaleziono nawet w morzu, badanie opublikowano w 2018 r. Stężenia wybranych związków antybiotykowych z różnych grup oznaczono w 14 próbkach osadów oraz 12 z wód przydennych pobranych w latach 2011–2013 z południowego Bałtyku (strefa przybrzeżna Polski). Antybiotyki oznaczano w stężeniach od kilku do kilkuset ng w gramie w osadach i ng w litrze w wodach.

Najczęściej wykrywanymi związkami były sulfametoksazol, trimetoprim, oksytetracyklina w osadach oraz sulfametoksazol i trimetoprim w wodach przydennych. Występowanie zidentyfikowanych antybiotyków charakteryzowało się zmiennością przestrzenną i czasową. Analizy oceny ryzyka wykazały potencjalnie wysokie ryzyko skażenia sulfametoksazolem w wodach przydennych oraz sulfametoksazolem, trimetoprimem i tetracyklinami w osadach. Analizy chemiczne i oceny ryzyka pokazują, że obszar przybrzeżny południowego Bałtyku jest w dużym stopniu narażony na pozostałości antybiotyków.

Czy w mięsie z Polski mogło być „60 razy więcej antybiotyków, niż pozwalają przepisy”? To mało prawdopodobne, ale znając rozmaite sytuacje, które miały miejsce w przeszłości nie jest to niemożliwe.

Referencje, badania:

Rybińska K. [Residues of antibiotics and other inhibitory substances in milk] https://europepmc.org/article/med/8552963

Małgorzata Olejnik i in. Residue control of coccidiostats in food of animal origin in Poland during 2007–2010 https://doi.org/10.1080/19393210.2011.637238

Różańska, H. The residues of antibiotics and other antibacterial substances in poultry meat and eggs in Poland. https://www.cabdirect.org/cabdirect/abstract/20003031486

Grzegorz Siedlewicz Presence, concentrations and risk assessment of selected antibiotic residues in sediments and near-bottom waters collected from the Polish coastal zone in the southern Baltic Sea — Summary of 3 years of studies https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0025326X17309219

Komentarze (21)
M-ka

Kokcydioza nie jest chorobą zwykłych kur, tylko brojlerów, które mają na nią totalnie niską odporność. Stosowanie kokcydiostatyków jest więc efektem ubocznym hodowli drobiu nastawionej na duże przyrosty w krótkim czasie.

1
Rafal.b506

"duże przyrosty w krótkim czasie "
To lubię najbardziej ;-)

1
M-ka

:D podoba mi się takie spojrzenie, skoncentrowane na pozytywnych skojarzeniach.

0
dario89

W Polsce jest przyzwolenie na trucie ludzi. Glifosat w zywności przekracza parokrotnie normy i nikt z tym nic nie robi. A potem zdziwienie, że jest wysp nowotworów.

0
M-ka

Kto się dziwi, ten się dziwi ;) . A komu to jest na rękę, udaje że nie wie o co chodzi i robi swoje. Np. koncerny różnego rodzaju są nastawione na maksymalizowanie swoich zysków, a nie na to żebyśmy żyli długo i szczęśliwie.
Przy tym usypiają czujność ludzi w typowy dla psychopatów sposób, to znaczy zapewniając o swoich najszczerszych intencjach i tak to się kręci...

1
_Knife_

Dario po co piszesz o sprawach o których nie masz żadnego pojęcia? Wpisz sobie glifosat i poczytaj, niedawno pisalem ile go było. Jakbyś jadł 60 kg kaszy dziennie, to byłby groźny.

0
rarytas1

60 - krotnie przekroczone normy to nie są wysokie wartości . Czesi są normalnym krajem i u nich kontrola to kontrola. To my mamy problem z chorymi ludźmi rządzącymi resztą wyimaginowaną rzeczywistością

2
M-ka

Co do mięsa, to trzeba pamiętać, że w związku z pomysłami o ograniczaniu CO2 przez ograniczanie produkcji mięsa i pomysłami na produkcję laboratoryjnych zamienników (w którą zainwestował pan Bill Gates) - takie akcje mogą być fabrykowane w celach propagandowych. Oczywiście tak nie musi być, ale może... Mamy przykłady w zamrożonych latających dzikach, utylizowaniu polskich kur pod pretekstem koronawirusa itd.

1
K0currro

Bill Gates finansujacy akcje zgloszenia polskiego miesa jako toksycznego w Czechach? Najsss...

1
M-ka

Zadziwia mnie, że 99% Polaków kręci i kombinuje, ale kiedy mowa o kłamstwach wartych miliardy, to nagle nie wierzą w spiski, tylko kryształowe intencje i niemalże świętość osób, które mogą za nimi stać?...

Przecież Polska jest wielkim rynkiem zbytu - nie mówię, że akurat tym razem był to jakiś przekręt, ale tak się "podbija" rynek - systematyczną propagandą, łapówkarstwem itp.
Wrzucaniem myszy do odżywki białkowej konkurencji itp.

Dlaczego by miliarder nie miał zainwestować jakichś drobnych w jakąś aferę, po to żeby potem długie lata odcinać kupony i zarabiać miliony dolarów? Jemu się zwyczajnie opłaca zniszczyć polskich hodowców i potem zarabiać na sprzedaży swoich produktów.

1
zybi85

Na każdym kroku nas trują ,to nic nowego,mięso z antybiotykami ,warzywa - pestycydy w nabialach fosforany i hooj wie co jeszcze...

6
Bull

Chcemy mieć tanio i dużo i pięknego jedzenia i dlatego zawiera ono w sunie tyle syfu.

0
M-ka

To nie do końca prawda. Pamiętam czasy, gdy rolnikom wolno było sprzedawać własne płody i jakoś im się opłacało, chociaż używali mniej chemii. A teraz okradają ich wszyscy ponad i trudno się dziwić, że pompują te plony ile wlezie i tną koszty...

1
M-ka

Jakim cudem w czasach zapyziałej komuny eksportowaliśmy mięso (szynka w puszce była wówczas rarytasem, taka była pyszna), słodycze (np. wyroby Wedla) , ubrania (dżinsy itp.)
Tego często nawet nie było na polskim rynku.
Potem zaczęło się wyprzedawanie kraju, niszczenie albo przejmowanie polskich marek, przepisy ograniczające rolników - i mamy to co mamy. Pracujemy dla koncernów, które pozwalają nam drogo kupić produkowany przez siebie syf.

2
M-ka

Jeżeli ktoś nie pamięta, to był czas, że polskie wyroby, np. mięso i wędliny, były po prostu ZAJ...E , sławne na całym świecie , miałam szczęście jeść te schabowe, kabanosy, nawet drobiowy pasztet czy parówki - wszystko było wspaniałe... a zawdzięczały to doskonałym surowcom.
Polacy to zawsze był zdolny i mądry naród i sobie radzili.
Pamiętam kwitnące gospodarstwo moich dziadków i czas, kiedy zaczęły się te niekorzystne zmiany (lata 80-te) i oni już wówczas zdawali sobie sprawę, jak to się skończy i że to jest ich koniec... Wzięto nas pod but i teraz jesteśmy dla nich rynkiem zbytu i zagłębiem taniej siły roboczej.
Leki kosztowały grosze...
Szkoda słów.

2
rarytas1

Tak nas strasznie trują?, w latach 80 było pięknie i słodko? to dlaczego średnia wieku się wydłuża.

1
zybi85

Człowieku średnia wieku się wydłużała tylko bądź pewny że to już nie dotyczy naszych roczników żrących fast foody i ,,zdrowa zywnosc'' opisana w tym materiale... Jeśli nie potrafisz dostrzec tego że od co najmniej początku lat 90 zaczynamy świecić to ci trochę zazdroszcze, żyj dalej w swoim matrixie:-)

1
M-ka

Średnia wieku to nie wszystko. W społeczeństwach zachodnich jest dużo ludzi starszych, ale wymagających nieustannej opieki, z demencją, Alzheimerem... Na co komu dożyć tego wieku , ale być jak warzywo. A wiadomo, że zanieczyszczenia różnego rodzaju sprzyjają właśnie chorobom neurodegradacyjnym, bo układ nerwowy i mózg są na to bardzo wrażliwe.
Co do lat 80, które zresztą pamiętam - słodko nie było, ale to teraz mamy epidemię nowotworów i bezpłodności wśród ludzi, astmy, autyzmu i nowotworów u dzieci... Częściowo ludzie sami są winni, trując się np. cukrem w dużych ilościach, ale w dużej mierze to wina systemu, sposobu ustalania norm , nagminnego omijania tych (i tak wątpliwych) norm, braku kontroli itp. Poza tym systemowi jest wygodnie nie drążyć i nie szukać informacji o szkodliwości danych substancji dla człowieka czy środowiska, dopóki ma z tego zyski. Dopóki to nie jest wymuszone przez niezależnych naukowców i świadomych konsumentów, dopóty jest cisza na dany temat.
Polecam posłuchać wywiadów angielskiego naukowca, prof Chrisa Exley'a , który tłumaczy jak to działa. On zajmuje się tematem samego aluminium, które jest cudownym materiałem w przemyśle, ale zarazem czymś bardzo toksycznym dla człowieka i jest odgórnie zwalczany, bo jego badania pokazują związki aluminium z autyzmem czy Alzheimerem, które są przecież narastającymi problemami we współczesnym świecie. Niestety jest on pyłkiem wobec posiadaczy wielomiliardowych biznesów, którzy zdają sobie sprawę, że gruntowne badania i nałożenie odpowiednich norm, uszczupliły by im zyski lub utrudniły biznes. Tacy ludzie są niewygodni, prawda jest niewygodna, a z propagandowych mediów słyszymy ciągle jakie to wszystko bezpieczne i przebadane, umierając jednocześnie na raka i cierpiąc od miliona innych chorób.

2
M-ka

No i tak, jak @zibi85 powiedział - ta wydłużająca się średnia wieku w Polsce to jest jakaś bajka dla zamydlenia oczu Polakom. Po 100 i ponad 100 lat żyją jeszcze weterani 2 W.Ś., a przeciętni ludzie umierają krótko po emeryturze, albo w ogóle jej nie dożywają.
Jak wyjechałam z rodziną do UK, to dostaliśmy ciężkiego szoku, bo zobaczyliśmy mnóstwo starszych ludzi - czego w Polsce nie ma... Pomimo że społeczeństwo się starzeje.

Poza tym, odchodząc już od tematu samych zanieczyszczeń, na przestrzeni choćby mojego życia, powinien tam być wielki przyrost naturalny, teraz powinno być dużo więcej ludzi... Był już boom w latach 70-tych... Światowa populacja się w tym czasie podwoiła. A Polska? Wymiera... Gdy powinna po tylu latach być krainą miodem i mlekiem płynącą. To wszystko wygląda tragicznie. Te zanieczyszczenia to tak naprawdę jeden z mniejszych problemów.

2
M-ka

Zresztą najważniejsza rzecz - dzieci mają mało lat i obniżają średnią. Spadek ilości dzieci powoduje wzrost średniej, ale tak naprawdę to o niczym dobrym nie świadczy. Dopiero całościowa analiza pokazuje zdrowie populacji.
Starsi ludzie, podlegający selekcji naturalnej (słabe dzieci umierały), wychowani na zdrowszej żywności i kultywujący przez ostatnie lata życia zdrowsze nawyki - w żaden sposób nie mogą być porównywani z ludźmi urodzonymi w latach 90-tych i później, którzy często od pierwszych dni byli narażeni na szeroką gamę różnych toksycznych substancji, kancerogennych czy zaburzających hormony, plus są ofiarami rewolucji kulturowej polegającej na rozpowszechnieniu niezdrowej żywności i leków na każdą okazję. Mają dopiero ok.30-40 lat. Dopiero wchodzimy w okres, kiedy uaktywniają się u nich z dużą siłą różne choroby, z rakiem włącznie. Głupotą z ich strony byłoby pocieszanie się długowiecznością poprzedników. Powinni o siebie w miarę możliwości dbać, bo mieli całkiem inny start. Szczególnie w dzisiejszych chorych czasach, kiedy widzimy że władze wprowadzają selekcję i dobre zdrowie może być warunkiem przetrwania.

2